Zosia i Kuba znajdują dziwny zegar w piwnicy dziadka. Gdy naciskają jeden przycisk, piwnica znika, a przed nimi otwiera się obce, niezwykłe miejsce.
W małej wiosce, pod modrzewiowym dachem, mieszkali Zosia i jej młodszy brat Kuba. Tego popołudnia bawili się z dziadkiem w chowanego w chłodnej piwnicy. Za starym fotelem Kuba zauważył coś, co aż zamigotało w półmroku: okrągły zegar z kolorowymi przyciskami i wskazówkami kręcącymi się jak szalone.
– Zobacz! – szepnęła Zosia.
– To chyba jakiś... Zegarotron – odczytał Kuba z małej tabliczki z boku.
Zanim Zosia zdążyła go powstrzymać, zielone światełko zamrugało raz, drugi, trzeci. Kuba dotknął największego przycisku. W tej samej chwili podłoga zawirowała, ściany zmiękły jak wata i cała piwnica rozpłynęła się w wirze światła.
Kiedy wszystko ucichło, dzieci stały już na ogromnej polanie. Nad nimi kołysały się kwiaty większe od parasoli, a powietrze pachniało mokrą trawą i czymś słodkim, nieznanym. W dali ciągnęły się wielkie ślady stóp, prowadzące prosto do lasu z drzewami tak wysokimi, że prawie znikały w chmurach.
Zosia ścisnęła dłoń brata.
– Kuba... gdzie my jesteśmy?
Zegarotron w jego rękach cicho tyknął, jakby chciał odpowiedzieć. Wtedy w pobliskich krzakach coś zaszeleściło. Najpierw jeden liść, potem drugi. A zaraz obok nich coś ciężkiego poruszyło gałązki i bardzo powoli wychyliło się z zieleni...