Ola i Franek ruszają do Kolorowego Lasu, gdy odnajdują tajemnicze ślady prowadzące coraz głębiej między barwne drzewa.
Rankiem Ola obudziła się przed wszystkimi. Przez firankę wpadało złote słońce, a na ścianie skakały kolorowe plamki światła. Dziewczynka usiadła na łóżku i od razu wiedziała, że to będzie dzień na przygodę.
Po śniadaniu pobiegła do ogródka, gdzie czekał już Franek. Za wysokim płotem zaczynał się Kolorowy Las. Drzewa mieniły się tam zielenią, błękitem i fioletem, jakby ktoś rozlał farby między gałęziami. Nad ścieżką brzmiały lekkie, wesołe trele ptaków.
– Słyszałeś o dziwnych śladach? – szepnęła Ola.
– Może to trop ogromnej wiewiórki – odparł Franek i z roześmianymi oczami poprawił plecak.
Ola spakowała dwie kanapki, lupę i małą latarkę. Franek wcisnął do kieszeni mapę narysowaną kredkami. Potem razem otworzyli skrzypiącą furtkę i weszli do lasu.
Po kilku krokach znaleźli pierwsze ślady. W miękkim błocie odcisnęły się małe łapki i jedna większa, jakby ktoś szedł w pośpiechu, raz tuż obok, raz trochę dalej. Ola przykucnęła i dotknęła ziemi palcem.
– To nie są zwykłe ślady – wyszeptała.
Ruszyli za nimi między wielkie paprocie i czerwone grzyby. Im głębiej wchodzili, tym ciszej robiło się w lesie. Nawet ptaki nagle umilkły. Nagle coś zaszeleściło w krzakach.
Franek zastygł w miejscu. Ola mocniej ścisnęła lupę. Spoza zielonych liści błysnęło coś jasnego, jak mała iskra, i w tej samej chwili rozległ się cichy, cienki dźwięk, jakby ktoś wołał o pomoc.