Wyprawa po kwiat paproci

Jarek i Leśka wymykają się nocą do lasu, by odnaleźć kwiat paproci. Czeka ich spotkanie z leśnymi istotami, dwie ścieżki i wybór, od którego może zależeć cała wyprawa.

Dawno temu, gdy stare dęby szumiały aż pod same gwiazdy, a za wzgórzami gasło czerwone słońce, w małej słowiańskiej wiosce mieszkał Jarek z młodszą siostrą Leśką. Ich chatka stała tuż przy borze tak gęstym, że nocą wyglądał jak ciemna, drżąca ściana.

Babcia lubiła wieczorami snuć opowieści. Tego dnia pochyliła się nisko nad dziećmi i szepnęła o kwiecie paproci, który zakwita tylko raz w roku, w najkrótszą noc. Kto go odnajdzie, temu ma dopisywać szczęście przez dwanaście miesięcy.

Leśka aż szeroko otworzyła oczy. Jarek również nie mógł przestać o tym myśleć. Po kolacji długo siedzieli cicho, nasłuchując cykania świerszczy i szumu drzew za oknem. Potem, gdy w domu wszystko ucichło, zdjęli z haka płaszczyki i wymknęli się na palcach.

Księżyc wisiał wysoko i sypał na drogę srebrny pył. W trawie mrugały świetliki, a z mokrej łąki dolatywał zapach mięty i ziół. Jarek szedł pierwszy, a Leśka trzymała go mocno za rękę, żeby nie zgubić się w ciemności.

Przy skraju lasu czekał na nich Zając Bury. Siedział nieruchomo pod krzakiem leszczyny, tylko jego wąsiki drgały niespokojnie.

– A wy dokąd, mali wędrowcy? – spytał cicho.

– Szukamy kwiatu paproci – wyszeptała Leśka.

Zając przechylił łepek i postawił uszy dęba.

– W tę noc nie tylko wy macie taki pomysł. W lesie kręcą się też psotne chochliki. Lepiej uważajcie, bo lubią mylić ścieżki.

Jarek i Leśka ruszyli dalej, aż po chwili stanęli przed rozstajem. Jedna ścieżka prowadziła między ciemne paprocie, ciche jak szept. Z drugiej dobiegał cienki śmiech i trzask łamanych gałązek. Wtem coś zaszurało w zaroślach.

Z krzaków wyskoczył mały stworek w czapce z kory. Miał błyszczące oczy i sakiewkę przewieszoną przez ramię. Spojrzał na dzieci tak, jakby znał ich sekret.

– Którędy pójdziecie? – zapytał. – Obie drogi coś skrywają, ale tylko jedna prowadzi tam, gdzie noc świeci najjaśniej…