W opuszczonym szpitalu Lena trafia na portal, który nie powinien istnieć. Za jego światłem kryje się miejsce łamiące znane prawa rzeczywistości i ktoś, kto zdaje się czekać właśnie na nią.
Opuszczony szpital na skraju miasta od lat stał jak wyrwa w krajobrazie. Z zewnątrz wyglądał na martwy, ale Lena wiedziała, że takie miejsca nigdy nie milczą naprawdę. Zawsze coś w nich skrzypi, oddycha, przestawia się w ciemności. Dlatego właśnie wracała tu tak chętnie, z latarką, notesem i głową pełną pomysłów na komiks, którego jeszcze nikomu nie pokazała.
Jej znajomi wybierali kluby, hałas i światła miasta. Ona wolała korytarze, po których niosło się echo własnych kroków, odpadające płytki pod butami i zapach starego środka do dezynfekcji, który przetrwał w murach dłużej niż ktokolwiek rozsądny mógłby uznać za możliwe. W skrzydle chirurgicznym ciemność była gęstsza, niemal namacalna. Lena przesunęła snop latarki po drzwiach sal i wtedy usłyszała cichy trzask, jakby ktoś zamknął coś tuż za jej plecami.
Odwróciła się gwałtownie, ale korytarz był pusty. Przeszła kilka kroków dalej, czując narastające napięcie między łopatkami, i zatrzymała się przed drzwiami z numerem 12. Pod nimi drżała cienka smuga światła. Nie powinna ich otwierać. Przez sekundę naprawdę rozważała ucieczkę, lecz ciekawość była silniejsza.
Wewnątrz sali nie było żadnych mebli, żadnych resztek dawnego wyposażenia. Pośrodku podłogi stał tylko portal, idealnie okrągły, pulsujący fioletem i błękitem jak żywe serce. Powietrze wokół niego iskrzyło, a Lena poczuła na języku metaliczny smak. Za migoczącą powierzchnią mignął jej widok miasta, którego nie dało się objąć wzrokiem: wieże pochylone pod nienaturalnymi kątami, mosty biegnące w pustkę, światło płynące po ścianach jak woda. Zrobiła niepewny krok naprzód.
Wtedy po drugiej stronie poruszyła się sylwetka. Stała nieruchomo tylko przez ułamek sekundy, a potem odwróciła głowę dokładnie tak, jakby wiedziała, że Lena patrzy. A potem uśmiechnęła się do niej przez pulsujące światło i portal nagle rozjarzył się tak mocno, że Lena musiała zasłonić oczy.