Maks i Pimpek odkrywają w parku zieloną ławkę, która świeci i pyta, dokąd chcą się wybrać.
Maks miał sześć lat i głowę pełną pomysłów. Każde popołudnie biegał z Pimpkiem po parku, a potem obaj odpoczywali pod wielkim dębem. Pewnego dnia Maks zatrzymał się nagle.
Tuż obok ścieżki stała stara zielona ławka. Nie pasowała do parku, jakby ktoś postawił ją tam w nocy i zapomniał zabrać. Maks spojrzał na nią z zaciekawieniem, usiadł ostrożnie i wtedy ławka lekko drgnęła.
Po jej desce przebiegły kolorowe światełka. Pimpek stanął na baczność, a potem zaszczekał cicho, jakby sam nie wierzył własnym oczom. Maks wstrzymał oddech.
Nagle z ławki dobiegł miękki szept: „Witaj, Maksie... dokąd chcesz dziś pojechać?”
Chłopiec rozejrzał się szybko. W pobliżu nie było nikogo. Światełka zamigotały mocniej, Pimpek podsunął się bliżej, a ławka znowu zadrżała, jakby już nie mogła się doczekać odpowiedzi.