Olek znajduje w ogrodzie babci fioletowy kapelusz w żółte gwiazdki. Gdy zakłada go na głowę, ogród zaczyna szeptać, a pod drzewem pojawia się tajemnicza wskazówka.
Olek uwielbiał wizyty u babci. Najbardziej te dni, kiedy słońce grzało miękko, a w ogrodzie pachniały piwonie, mięta i świeża ziemia. Tego popołudnia bawił się w chowanego z Ptysiem, kotem babci, gdy nagle coś zamigotało pod starym krzakiem bzu.
Olek przykucnął. W gęstych gałązkach leżał duży fioletowy kapelusz w żółte gwiazdki. Nie był brudny ani podarty. Wyglądał tak, jakby ktoś przed chwilą go tam położył. Chłopiec wziął go ostrożnie w dłonie. Kapelusz był ciepły. Bardzo ciepły.
Olek założył go na głowę.
W tej samej chwili coś zaszeleściło. Motyle poderwały się znad kwiatów i zatańczyły nad ścieżką. Trawa zaszumiała cichutko, jakby szeptała: „Tędy. Tędy”. Ptyś wytrzeszczył oczy, zamiauczał przeciągle i zaczął kręcić ogonem tak szybko, jak wiatrak.
Kapelusz lekko zadrżał. Z kieszeni spodni Olka wysunęła się mała karteczka. Na białym papierze pojawiły się literki, najpierw niebieskie, potem czerwone i zielone: „Jeśli chcesz poznać tajemnicę kapelusza, znajdź drzwi ukryte w ogrodzie”.
Olek spojrzał w stronę grządek, altanki i starej jabłoni. Drzwi? W ogrodzie babci?
Ptyś nagle syknął cichutko i pobiegł pod wielkie drzewo. A tam, między korzeniami, coś błysnęło srebrzyście...