Zaczarowany kapelusz pana Pelikana

Kajtek znajduje mówiący kapelusz, który obiecuje cuda. Gdy wkłada go na głowę, park zmienia się w miejsce pełne magii, a przed chłopcem pojawiają się tajemnicze drzwi.

Pewnego popołudnia Kajtek szedł przez park i zbierał kolorowe liście, gdy coś mignęło mu pod krzakiem. Schylił się i zobaczył ogromny kapelusz w czerwone grochy. Leżał w trawie jak zapomniany przez kogoś z wielkiej bajki.

Kajtek dotknął rondka i usłyszał ciche chrząknięcie.
– No, nareszcie! – odezwał się kapelusz piskliwym głosikiem. – Jestem Pan Pelikan Kapelusz. Kto mnie założy, temu pokażę cuda.

Chłopiec aż cofnął rękę. Rozejrzał się szybko, ale w parku poza nim i szeleszczącymi drzewami nie było nikogo. Kapelusz zakołysał się lekko, jakby niecierpliwił się coraz bardziej.

Kajtek przełknął ślinę i ostrożnie wsunął go na głowę.

W tej samej chwili liście zawirowały w powietrzu, ławka zapiszczała i zaczęła obracać się jak w tańcu, a drzewa zaszumiały tak dziwnie, jakby szeptały sekretne słowa. Kajtek zrobił wielkie oczy. Przed nim, tuż między dwiema wierzbami, pojawiły się świecące drzwi. Mieniły się złotem i błękitem, choć przed chwilą nie było tam niczego.

– Tam zaczyna się prawdziwa przygoda – szepnął kapelusz. – Tylko uważaj, bo ktoś już chyba czeka po drugiej stronie.

Kajtek zrobił krok do przodu. Drzwi zaskrzypiały cicho i powoli same się uchyliły...