Zaczarowany las i srebrna ławka

Gabrysia i kotek Mufka trafiają w lesie na srebrną ławkę, która pachnie wanilią i mieni się magią. Gdy dotykają kamyka spod siedzenia, las zaczyna szeptać.

Gabrysia lubiła leśne spacery bardziej niż wszystkie inne. Tego pogodnego popołudnia poszła do lasu z Mufką, swoim białym kotkiem. Mufka była miękka jak obłok, miała różowy nosek i ogonek, który zawsze drgał z ciekawości.

W lesie pachniało mokrą ziemią, żywicą i słońcem. Liście szeleściły pod stopami, a gdzieś wysoko ptaki wygrywały wesołą melodię. Gabrysia szła za cichym pluskiem strumyka, a Mufka przystawała co chwilę, żeby polować na motyle.

Nagle dziewczynka zatrzymała się tak gwałtownie, że kotek prawie wpadł na jej but. Między pniami drzew, tam, gdzie przed chwilą nie było nic, stała srebrna ławka. Miała nogi powyginane jak gałązki, a jej oparcie migotało drobnymi światełkami, jakby ktoś rozsypał po nim gwiezdny pył.

Gabrysia podeszła bliżej. Mufka wyskoczyła przed nią, nastroszyła futerko i wyciągnęła łapkę, jakby chciała dotknąć ławki, ale nie odważyła się jeszcze za bardzo. Wtedy powietrze pachnące lasem nagle zrobiło się słodkie jak wanilia, a wokół zabrzmiało ciche dzwonienie.

Pod ławką coś błysnęło. Gabrysia przykucnęła i zobaczyła mały fioletowy kamyk, który świecił własnym światłem.

Gdy tylko wzięła go do ręki, cała polana zadrżała od srebrnych iskier. Mufka obróciła się kilka razy w kółko i nagle zamilkła. Za wielkim dębem coś poruszyło gałęziami. Z cienia powoli wysunęła się wysoka, dziwna sylwetka, a w lesie zrobiło się tak cicho, jakby nawet strumyk wstrzymał oddech.