Kuba i Zosia trafiają do tajemniczego ogrodu, gdzie każdy kwiat budzi inne uczucie. Gdy dochodzą do tęczowego drzewa, serca zaczynają bić im szybciej.
Kuba i Zosia byli nierozłączni. Tego ciepłego dnia biegali przy wysokich, zielonych drzewach na skraju wioski, aż Kuba zauważył coś między krzakami.
– Zosiu, chodź tu szybko. Tam jest jakaś ścieżka.
Zosia odsunęła gałązki i oboje zamarli. Za krzakami otwierał się ogród, jakiego jeszcze nigdy nie widzieli. Rosły tam kwiaty wielkie jak miski, błyszczały srebrne listki, a między rabatami fruwały maleńkie, kolorowe motyle. Pośrodku szumiała fontanna, a jej woda mieniła się w słońcu.
– Ale pięknie... – szepnęła Zosia.
Zrobili kilka kroków i od razu poczuli w środku coś dziwnego. Przy czerwonym kwiecie Kuba zaczął chichotać bez powodu. Przy niebieskim krzaczku Zosia nagle ściszyła głos, jakby ktoś poprosił ją o sekret. A gdy minęli żółte drzewko, oboje rozejrzeli się niespokojnie.
– Tu się dzieją jakieś czary – powiedział Kuba, a jego oczy błyszczały z zachwytu.
Szli dalej powoli, bo każdy nowy kwiat budził w nich inne uczucie: radość, zdziwienie, smutek, złość, odwagę. Wszystko mieszało się jak kolorowe kredki.
W końcu dotarli do środka ogrodu. Stało tam wysokie drzewo z liśćmi we wszystkich barwach tęczy. Jego pień lekko drżał.
Kuba wyciągnął rękę, a Zosia wstrzymała oddech.
I wtedy pod drzewem rozbłysło coś jasnego.