Zagadka podziemnego królestwa

Julka i Bilbo trafiają na ukryty tunel pod starym dębem. W głębi ziemi spotykają niezwykłe zwierzęta, a ktoś albo coś zbliża się coraz szybciej.

Julka znała ten las na pamięć. A jednak za każdym razem potrafił ją zaskoczyć. Najbardziej lubiła czerwcowe popołudnia, kiedy między drzewami sączyło się złote światło, a obok niej dreptał Bilbo, jej czarny, kudłaty pies o nosie tak czułym, jakby potrafił wywęszyć nawet ukrytą myśl.

Tamtego dnia Bilbo nagle stanął jak wryty przy starym dębie. Zjeżył sierść, prychnął cicho i zaczął drapać ziemię pod splątanymi korzeniami. Julka przykucnęła obok, już miała go odwołać, kiedy ziemia pod jej dłonią lekko się zapadła. Z ciemnej szczeliny powiało chłodem. Chwilę później pod korzeniem ziała wąska dziura, prowadząca gdzieś w głąb ziemi.

Bilbo nie zawahał się ani przez moment. Wsunął pysk do środka, zapiszczał podekscytowany i zniknął w tunelu. Julka wstrzymała oddech. Przez sekundę chciała pobiec po pomoc, ale z wnętrza dobiegało tylko stłumione skrobanie, jakby pies już czekał po drugiej stronie. Zacisnęła palce na brzegu otworu i wsunęła się za nim.

Tunel był wąski i wilgotny. Pachniał mchem, mokrą ziemią i czymś jeszcze, czymś starym, co od dawna spało pod lasem. Ściany błyszczały od kropelek wody, a między kamieniami migały drobne ślady łap, jakby przed chwilą przeszło tędy całe stado małych stworzeń. Bilbo dreptał przodem, a jego ogon niknął w ciemności.

Po kilku krokach mrok nagle pękł od drobnych światełek. Setki jasnych punktów unosiły się nad ziemią i drżały miękko jak świetliki uwięzione pod korzeniami. Julka zrobiła kolejny krok i zatrzymała się bez tchu.

Stała w ogromnej komnacie wydrążonej w ziemi. Pośrodku, na okrągłym kamieniu, siedziały trzy zwierzęta: lis w okularach, jeż w maleńkim kapeluszu i wielki biały królik z zegarkiem na szyi. Rozmawiały szeptem, ale urwały naraz, gdy usłyszały jej oddech.

Lis odwrócił głowę i spojrzał prosto na Julkę przez szkła okularów.

Zanim Julka zdążyła zapytać, co to ma znaczyć, podłoga zadrżała. Z głębi tunelu dobiegł niski, przeciągły szum, jakby coś bardzo dużego przesuwało się po kamieniach coraz bliżej.