Tajemnica Zielonej Wieży

Kuba i Lena znajdują pożółkłą mapę prowadzącą do wieży ukrytej w lesie za blokiem. Gdy zapada noc, ruszają tropem znaków i trafiają na coś, czego nie ma na żadnej szkolnej mapie.

Kuba mieszkał przy ulicy Klonowej od zawsze, a jednak dopiero tego popołudnia miał wrażenie, że tuż za starym płotem sąsiada zaczyna się inny świat.

W szkolnej bibliotece, między grubym atlasem a książką o ptakach, on i Lena znaleźli pożółkłą mapę. Kartka była tak cienka, jakby ktoś trzymał ją w dłoniach przed bardzo, bardzo długim czasem. Na środku widniał las za ich blokiem, a w samym jego sercu narysowano wieżę. Pod rysunkiem ktoś dopisał starannym pismem: „Tylko dla odważnych”.

Kuba uniósł brwi, a Lena uśmiechnęła się tak, jakby właśnie czekała na coś takiego.
– To co? – szepnął Kuba.
– Idziemy – odpowiedziała bez wahania.

Zanim zapadł zmrok, spakowali latarki, dwie kanapki i butelkę wody. Potem przecisnęli się przez zarośniętą furtkę i weszli do lasu za blokami. Miękki mech tłumił kroki, gałęzie cicho zahaczały o kaptury, a wilgotne powietrze pachniało ziemią i igliwiem. Z każdym metrem miasto zostawało dalej, aż w końcu światła okien zamieniły się w bladą smugę między pniami.

Mapa prowadziła ich pewnie. Najpierw znaleźli na korze drzewa zielony znak: koło z trzema kropkami. Lena dotknęła go opuszkami palców.
– To musi być wskazówka.
– Albo ostrzeżenie – mruknął Kuba, chociaż ruszył dalej.

Po chwili zobaczyli między krzakami coś wysokiego i ciemnego. Zielona Wieża wyrastała z lasu jak samotny palec wskazujący niebo. Bluszcz oblepiał jej ściany, a w jednym z okien migotało słabe światło.

Kuba ścisnął latarkę mocniej.
– Lena… ktoś tam jest.

Wtedy przy samych drzwiach wieży coś się poruszyło. Z cienia wysunęła się wysoka postać w dziwnym kapeluszu. Nie zrobiła ani kroku bliżej. Tylko uniosła palec i przywołała ich ruchem, jakby wiedziała, że właśnie na nich czeka.

A potem z ciemności popłynął szept:
– Tylko dla odważnych...

Lena spojrzała na Kubę, a Kuba na Lenę. Drzwi wieży skrzypnęły cicho i same zaczęły się uchylać.