Na Polanie Szyszek Burek, Uszatek i Kitka bawią się w najlepsze, aż królik znika za krzakami. Na ścieżce zostaje tylko biała łapka z futerka.
Na Polanie Szyszek pachniało żywicą, mokrą trawą i ciepłym mchem. Pod wielką sosną codziennie spotykali się miś Burek, królik Uszatek i wiewiórka Kitka. Tu było miejsce na biegi, skoki i śmiechy, które niosły się aż do samych szyszek.
Tego ranka Burek przyniósł piłkę z kolorowych liści. Była lekka jak puszek i miękko turlała się po polanie. Kitka zwinęła ogon, Uszatek nastawił długie uszy i już po chwili wszyscy gonili piłkę między źdźbłami trawy.
— Teraz ja! — zawołał Uszatek i popchnął piłkę tak mocno, że potoczyła się prosto w stronę krzaków. Królik ruszył za nią bez chwili namysłu. Liście zaszeleściły, gałązki drgnęły… i nagle zrobiło się cicho.
Burek przestał się uśmiechać. Kitka zeskoczyła z kamienia i rozejrzała się szybko po polanie. — Uszatku? — zawołała cieniutkim głosem. Nikt nie odpowiedział. Na ścieżce pod sosną leżała tylko mała, biała łapka z futerka. Burek podniósł ją ostrożnie, a zarośla przy samym brzegu polany znów poruszyły się dziwnie, jakby coś albo ktoś tam oddychał...