Mila i piesek Tofi ruszają tropem zaginionej skarpetki do tajemniczego Lasu Szeptów, gdzie każdy szelest może prowadzić do zagadki.
Mila miała siedem lat i najchętniej nosiła swoje kolorowe skarpetki. Najbardziej lubiła te zielone w kropki, bo wyglądały, jakby miały w sobie kawałek wiosny.
Tego ranka, kiedy szykowała się do przedszkola, otworzyła szufladę, potem zajrzała pod łóżko, do kosza na pranie i nawet do buta przy drzwiach. Skarpetki nie było.
„To niemożliwe” — mruknęła, zaglądając jeszcze raz pod poduszkę.
Wtedy Tofi uniósł uszy. Mały piesek zeskoczył z dywanika, zaszczekał cicho i pobiegł do drzwi. Kiedy Mila podeszła bliżej, zobaczyła, że trzyma w pyszczku zieloną niteczkę.
„To od mojej skarpetki!” zawołała.
Tofi zapiszczał z zapałem i popędził przez ogród. Mila ruszyła za nim, mijając mokre od rosy kwiaty i skrzypiącą furtkę, która otworzyła się sama, jakby też chciała wiedzieć, dokąd prowadzi trop.
Za ogrodem zaczynał się Las Szeptów. Stare drzewa stały tam blisko siebie, a ich gałęzie szumiały tak, jakby naprawdę coś sobie opowiadały. Mila zwolniła kroku. W powietrzu pachniało mchem i mokrą korą, a między liśćmi migały drobne, złote plamki światła.
Nagle usłyszała ciche: szur-szur.
Przystanęła.
Coś małego przemknęło między paprociami. Potem jeszcze raz zaszeleściło za pniem. Tofi nastroszył sierść i pobiegł prosto do wielkiego drzewa z szeroką dziuplą. Na jego korze wisiała druga zielona niteczka, tak cienka, że prawie znikała w cieniu.
Mila wyciągnęła rękę.
I wtedy z głębi drzewa dobiegł ją maleńki głosik:
„Jeśli chcesz odzyskać swoją skarpetkę, najpierw musisz odpowiedzieć na moją zagadkę…”