Zaginiony Dzwon Mikołaja

Hania i Tymek szukają zaginionego dzwonu Mikołaja, podążając za złotymi okruszkami w śniegu.

Dziś w miasteczku pachniało piernikiem i pomarańczą. Na rynku stała wielka choinka z gwiazdą. Hania trzymała kubek kakao i podskakiwała z radości. Wieczorem miał przyjechać Mikołaj saniami. Każde dziecko ćwiczyło piosenkę i machanie ręką.

Nagle pan Marcel z domu kultury przerwał próby. Powiedział: „Nie słychać dzwonków. Zginął wielki dzwon”. Hania spojrzała na Tymka i ścisnęła kubek. Bez dzwonu sanie nie znajdą drogi. Na śniegu zauważyła drobne, złote okruszki. Prowadziły w wąską uliczkę między kamienicami.

Hania i Tymek wzięli latarkę i ciepłe szaliki. Szli cicho, słuchając, jak śnieg skrzypi pod butami. Na końcu uliczki była stara, zielona brama. Zza bramy dobiegł dźwięk dzwonka – bardzo cichy i krótki. Nagle ktoś tuż obok poruszył łańcuchem. Z ciemności mignęła czerwona rękawiczka. Brama zaskrzypiała i uchyliła się na szerokość palca. Hania podniosła latarkę. Światło padło na coś błyszczącego w śniegu...