Klucz pod starym dębem

Maja i Kuba znajdują stary klucz w parku i trafiają na ślad tajemnicy ukrytej przy wielkim dębie.

Maja i Kuba lubili park najbardziej wtedy, gdy słońce kładło na trawie złote plamy, a pod starym dębem było chłodno jak w cieniu wielkiej zielonej parasolki. Tego dnia bawili się w chowanego, aż Maja nagle przystanęła.

Coś błysnęło między źdźbłami trawy. Schyliła się, odgarnęła liście i aż wstrzymała oddech. Na jej dłoni leżał mały srebrny klucz. Był ciężki jak na swoją wielkość, lekko zardzewiały i miał na końcu dziwny znak podobny do gwiazdki.

— Kuba, chodź tutaj, szybko — szepnęła, choć sama nie wiedziała, dlaczego mówi szeptem.

Kuba przykucnął obok niej. Obrócił klucz w palcach, zmrużył oczy i spojrzał na pień dębu, jakby drzewo miało zaraz coś powiedzieć.

— Taki klucz nie leży w trawie bez powodu — mruknął.

Maja rozejrzała się po parku. Ławka, krzaki, piaskownica, huśtawki — wszystko wyglądało zwyczajnie. Tylko pod dębem, tuż przy korzeniach, coś się wyróżniało. Okrągły kamień z namalowaną gwiazdką.

Maja położyła na nim palec. Kamień drgnął cicho.

Dzieci zamarły. Kuba ścisnął klucz tak mocno, że aż pobielały mu knykcie, a spod kamienia dobiegł ledwie słyszalny, głuchy stuk, jakby ktoś od środka zapukał do nich pierwszy.