Zaginiony notes w starej szkole

Oliwia, Bartek i Lena wracają nocą do opuszczonej szkoły po zaginiony notes. W ciemnych korytarzach szybko odkrywają, że ktoś jeszcze pilnuje tej prawdy.

Po ostatniej lekcji Oliwia, Bartek i Lena wciąż patrzyli na kartkę przyczepioną do drzwi starej szkoły. Ktoś napisał na niej drżącym, ostrym pismem: "Kto znajdzie zaginiony notes, odkryje prawdę. Ale prawda nie zawsze daje spokój." Przez cały dzień nikt nie umiał przestać o tym myśleć.

Teraz stało już po zmroku, a oni stali pod zardzewiałą furtką opuszczonego budynku, który od lat straszył przy nowej szkole. Okna były czarne jak wypalone oczy, a wiatr przesuwał po dziedzińcu suche liście i kawałki papieru. Oliwia zacisnęła palce na telefonie z włączoną latarką.

"Jeśli mamy tam wejść, to teraz" - powiedziała cicho.

Drzwi ustąpiły z przeciągłym skrzypnięciem. W środku uderzył ich zapach kurzu, wilgoci i czegoś jeszcze, czego Lena nie umiała nazwać. Korytarz ciągnął się przed nimi jak wąski tunel, a każdy krok odbijał się echem od obdrapanych ścian. Nad drzwiami jednej z klas wisiała przekrzywiona tabliczka z numerem 13.

Bartek próbował się uśmiechnąć, ale nie wyszło mu to zbyt pewnie. "To tylko stary budynek" - mruknął.

"W takim razie dlaczego czuję, że ktoś nas słucha?" - szepnęła Lena.

Zatrzymali się przy ostatniej szafce na końcu korytarza. Jej drzwiczki były uchylone, jakby ktoś przed chwilą czegoś w niej szukał. W środku, między pożółkłymi zeszytami, leżał zniszczony notes z wyblakłym nazwiskiem: Adam Majer.

W tej samej chwili gdzieś wyżej rozległ się metaliczny trzask. Potem jeszcze jeden. Oliwia podniosła wzrok, a snop światła z telefonu przesunął się po ścianie, zatrzymując na czymś, co poruszyło się na końcu korytarza. Cień zniknął za rogiem tak nagle, jak się pojawił.

Lena chwyciła Oliwię za rękaw. Bartek zrobił krok do tyłu, a notes wysunął się z szafki i spadł prosto na podłogę między nimi. W tym samym momencie w całej szkole zgasło ostatnie blade światło. Z mroku dobiegł ich cichy odgłos kroków.