Misiu Tadek budzi się pewnego ranka i odkrywa, że jego uśmiech zniknął. Wraz z Franią i Klarą wyrusza do Zaczarowanego Lasu, gdzie czeka ich coś bardzo tajemniczego.
W samym środku Zaczarowanego Lasu, w małym domku z gałązek i mchu, mieszkał miś Tadek. Każdego ranka otwierał oczy, przeciągał się i uśmiechał do słonka, które zaglądało przez okno.
Lecz tego dnia było inaczej. Tadek stanął przed lustrem, spojrzał na swoje pyszczek i aż cofnął się o krok. Jego uśmiechu nie było. Ani trochę. Zniknął. Miś poczuł w brzuszku dziwne ściśnięcie. Przytulił swoją jedyną skarpetkę w kropki, bo tylko ona od razu dodawała mu otuchy.
Kiedy wyszedł do ogródka, zobaczył wiewiórkę Franię i sowę Klarę. Obie od razu zauważyły, że Tadek wygląda inaczej niż zwykle.
„Tadku, co się stało?” zapytała cicho Frania.
Miś spuścił głowę. „Chyba zgubiłem swój uśmiech...” wyszeptał.
Klara zamrugała mądrymi oczami. „W takim razie trzeba go odszukać. Może ukrył się w lesie.”
Tadek skinął łapką, choć nadal czuł się dziwnie. Razem ruszyli wąską ścieżką między drzewami. Wkrótce usłyszeli ciche pochlipywanie. Pod krzakiem siedziała żabka i ocierała łzy, bo zgubiła swój ulubiony liść. Obok niej sikorka próbowała ją pocieszyć wesołym trelem.
Tadek zatrzymał się. W jego środku zrobiło się trochę cieplej.
„Najpierw pomóżmy jej” powiedział nieśmiało.
Przyjaciele zaczęli szukać liścia. I właśnie wtedy, gdy żabka znów się rozpromieniła, z głębi lasu dobiegł ich cichy chichot. Niósł się spod wielkiego, starego dębu i brzmiał tak, jakby ktoś tam naprawdę znał sekret zaginionego uśmiechu...
Tadek spojrzał na Franię i Klarę. Potem wszyscy troje ruszyli bliżej drzewa, a tajemniczy chichot zabrzmiał jeszcze raz.