W klasie 1B nagle milknie szkolny dzwonek. Gabrysia, Jaś, Kuba i pani Basia ruszają tropem błyszczącego śladu, który prowadzi ich aż pod drzwi strychu.
Gabrysia lubiła szkołę najbardziej wtedy, gdy w klasie 1B coś się działo. A tam zawsze coś się działo: ktoś zgubił gumkę, ktoś znalazł kredkę, ktoś śmiał się za głośno na przerwie. Tego ranka jednak było inaczej.
Dzieci zebrały się przed salą, plecaki stały równo pod ścianą, a dzwonek... nie zadzwonił.
Gabrysia odwróciła głowę i nadstawiła uszu. Cisza była tak wielka, że aż dziwna.
– Czy dzwonek dziś w ogóle zabrzmiał? – spytał Jaś i zmarszczył nos.
– Nie słyszałam niczego – szepnęła Gabrysia. – Ani razu.
Pani Basia spojrzała na dzieci znad okularów i odsunęła kosmyk włosów z czoła.
– To naprawdę osobliwe – powiedziała. – Bez dzwonka wszystko robi się jakieś... nie na swoim miejscu.
Kuba wyprostował się od razu.
– Trzeba go znaleźć! – zawołał. – Dzwonek nie mógł wyparować.
Dzieci zaczęły rozglądać się po korytarzu. Szafki stały spokojnie, okna wpuszczały poranne światło, a na podłodze leżał tylko miękki cień od parapetu. Gabrysia podeszła do swojej szafki i ostrożnie ją otworzyła.
W środku, między zeszytem a piórnikiem, błysnęło coś maleńkiego.
– Brokat! – szepnęła.
Pochyliła się niżej. Cienka, złota kreska ciągnęła się po podłodze przez cały korytarz, jakby ktoś przed chwilą przeszedł tędy na palcach i rozsypał za sobą iskry.
Ślad prowadził prosto do schodków na strych.
Gabrysia poczuła, że serce bije jej szybciej. Na strych nikt z pierwszaków jeszcze nie chodził. Drzwi zawsze były zamknięte, a teraz stały lekko uchylone.
– Myślicie, że to tam? – spytała cicho.
Kuba już zrobił krok do przodu.
– Tylko sprawdzimy.
Ruszyli za brokatowym śladem tak ostrożnie, jakby chodzili po śpiącej szkole. Każdy krok brzmiał głośno. Gdy dotarli pod drzwi strychu, wszyscy nagle przystanęli.
Z góry dobiegł ich cichy dźwięk.
Najpierw jedno malutkie dzwonienie.
Potem drugie.
A potem coś, co zabrzmiało jak śmiech, tylko taki dziwnie metaliczny i wesoły.
Gabrysia ścisnęła rękę Jasia.
Pani Basia położyła palec na ustach.
Za drzwiami coś się poruszyło.