Złoty klucz ze Stumilowego Lasu

Antek i Lena znajdują w Stumilowym Lesie tajemniczy złoty klucz i ruszają na jego poszukiwanie. Gdy zbliżają się do gęstych krzaków, coś cichutko zaszeleściło...

Pewnego ciepłego dnia Antek i Lena bawili się w Stumilowym Lesie. Biegali po miękkiej trawie, zbierali czerwone i żółte liście, a ptakom podśpiewywali własne, śmieszne piosenki. W gałęziach przemykały wiewiórki, a słońce kładło na ziemi złote plamy.

Nagle Antek zatrzymał się tak gwałtownie, że Lena prawie wpadła na jego plecy. Pod wielkim liściem coś błysnęło. Chłopiec przykucnął, odsunął liść i podniósł mały złoty klucz.

Był ciepły od słońca, na końcu miał maleńkie serduszko, a na jego ząbkach migotały dziwne znaczki, jakby ktoś je wyrył bardzo, bardzo dawno temu.

Ruszyli dalej, ostrożnie stawiając stopy między korzeniami. Szukali zamka, dziury w pniu, schodków pod mchem. Las robił się coraz cichszy. Nawet ptaki jakby ściszyły głosy.

Wtedy zza wysokiego krzaka dobiegł ich cichy szelest.

Antek zacisnął palce na kluczu. Lena stanęła obok niego bez słowa. Krzak znów drgnął, jakby coś albo ktoś tam właśnie się obudził.