Zegarek babci Cecylii

Dwunastoletni Tomek odkrywa, że stary zegarek po babci budzi się dokładnie o 15:15. Tego dnia w parku czeka na niego kot, który zna sekret zegarka.

Tomek lubił wracać ze szkoły przez mały park, zwłaszcza kiedy słońce przeświecało przez gałęzie, a po deszczu w trawie została jeszcze wilgoć. Tego dnia jednak co chwilę sięgał do kieszeni bluzy i dotykał czegoś chłodnego, ciężkiego i dziwnie znajomego.

Stary srebrny zegarek po babci Cecylii dostał na ostatnie urodziny. Był wytarty na brzegach, z maleńką rysą na szkiełku, ale tarcza lśniła tak, jakby ktoś wciąż o niego dbał. Z początku wyglądał na zepsuty. Potem Tomek zauważył coś jeszcze: codziennie dokładnie o 15:15 wskazówki zaczynały drżeć, a spod wieczka dobiegało szybkie, radosne tykanie, którego nie dało się pomylić z żadnym innym dźwiękiem.

Od tamtej pory Tomek nie myślał o niczym innym. Tego popołudnia usiadł na ławce pod starym klonem i ostrożnie podniósł zegarek do światła. Zamierzał wreszcie sprawdzić, co kryje się w środku, gdy nagle w krzakach obok zaszeleściły liście.

Z gęstwiny wysunęła się biała łapka, potem pyszczek, a na końcu cały kot. Nie był podobny do żadnego z parkowych włóczęgów, które Tomek widywał wcześniej. Miał długą, śnieżną sierść, zielone oczy i spojrzenie tak uważne, jakby znał Tomka od dawna. Zegar w jego dłoni zajaśniał bladoniebieskim światłem.

Wskazówki szarpnęły się nagle i zaczęły wirować coraz szybciej. Kot poruszył wąsami, podszedł bliżej i powiedział cicho, prawie jak szeptem wietrzu: „Jeśli chcesz znać sekret, musisz mi zaufać. Nie mamy dużo czasu”.

Tomek zamarł. W parku zrobiło się dziwnie cicho, jakby nawet ptaki przestały śpiewać. Kot odwrócił się powoli i spojrzał w głąb alei, gdzie między drzewami coś błysnęło dokładnie tak samo jak zegarek.