Zaczarowany zegarek babci Zosi

Maks i kotka Łatka odkrywają u babci Zosi stary zegarek, który błyska światłem i przenosi ich do niezwykłego lasu sprzed setek lat.

Maks miał siedem lat i mieszkał z mamą, tatą oraz kotką Łatką, która zawsze lądowała tam, gdzie działo się coś ciekawego. Pewnego deszczowego popołudnia pojechał do babci Zosi. Za oknem padało tak mocno, że szyby aż drżały, a w kuchni pachniało herbatą i ciepłym ciastem.

Babcia wyjęła z szuflady mały, stary zegarek na łańcuszku. Tarcza była pożółkła, a wskazówki błyszczały jak mokre srebro. „Weź go do ręki” powiedziała cicho. „To zegarek, który lubi niespodzianki.”

Maks spojrzał na Łatkę. Kotka natychmiast wsunęła się bliżej, jakby też chciała posłuchać. Chłopiec chwycił zegarek i razem z Łatką delikatnie przekręcili wskazówki.

W tej samej chwili rozbłysło jasne, kolorowe światło. Pokój zakręcił się wokół nich jak wirująca karuzela, a palce Maksowi zaswędziały od dziwnego łaskotania. Łatka miauknęła cicho.

Kiedy światło zgasło, Maks nie widział już kanapy ani kredensu babci. Zamiast tego stał pośrodku gęstego, zielonego lasu. Miękki mech uginał się pod stopami, między drzewami szeleścił wiatr, a gdzieś wysoko pohukiwała sowa.

Łatka wyprostowała ogon i zamarła. Przed nimi, na ścieżce z korzeni, pojawiła się mała postać w kapeluszu z liści. Spojrzała na nich wielkimi oczami i szepnęła:
„Skąd się tu wzięliście?”

Maks ścisnął zegarek mocniej. Las nagle wydał mu się jeszcze cichszy.