Zegarek Czasoprzestrzeni

Mroczne opowiadanie o profesorze George’u Altonie, który buduje zegarek do podróży w czasie, po czym odkrywa, że własny wynalazek może stać się jego więzieniem.

Profesor George Alton mieszkał samotnie w starym domu na uboczu Londynu, w części miasta, którą dawno przestały odwiedzać eleganckie powozy i ciekawscy spacerowicze. Kamienne schody skrzypiały pod jego krokiem, a w gabinecie piętrzyły się notatki, szkice i rozkręcone mechanizmy. Alton był człowiekiem, którego nie interesował spokój ani wygoda. Nauka była dla niego nie przyzwyczajeniem, lecz głodem.

Od miesięcy pracował nad jednym wynalazkiem. Chciał zamknąć czas w zegarku i zmusić go, by posłusznie wskazywał nie tylko godziny, lecz także epoki. Nocami zasypiał nad stołem kreślarskim, wstawał przed świtem, pił zimną kawę i wracał do pracy, zanim dom zdążył się na dobre rozgrzać. Gdy wreszcie domknął ostatnią śrubkę, na jego dłoni spoczął przedmiot niemal zbyt piękny, by był prawdziwy: złoty zegarek z tarczą wysadzaną drobnymi niebieskimi kamieniami, które pulsowały cichym, niespokojnym światłem.

Nie powinien był go zakładać bez chwili wahania. A jednak zrobił to z drżeniem, które tłumaczył sobie wyłącznie emocją odkrywcy. Przekręcił koronkę i świat rozdarł się bez ostrzeżenia. Gabinet zniknął. Zniknęły ściany, ciężkie zasłony, zapach kurzu i oleju. Zamiast tego pojawił się chłodny poranek dawnej Anglii, początek XX wieku, bruk mokry po deszczu i dźwięk dzwonów, jakich nie słyszał od lat.

Przez pierwsze dni chodził po tamtych ulicach oszołomiony, zachwycony, prawie pyszny z własnej odwagi. Widział dorożki, gazowe latarnie, twarze ludzi, którzy nie mieli pojęcia, skąd przybył. Czuł się jak ktoś, kto zajrzał za zasłonę świata. Dopiero później zauważył drobiazgi, które nie dawały mu spokoju: zegarek coraz częściej milczał, niektóre wskazówki poruszały się wbrew jego dotykowi, a niebieskie kamienie gasły i zapalały się same, jakby reagowały na coś, czego nie rozumiał.

Kiedy po raz kolejny spróbował wrócić, usłyszał tylko suchy, metaliczny trzask. Tarcza drgnęła, wskazówki zatrzymały się na ułamku sekundy, po czym zegarek zamilkł całkowicie. Alton odwrócił nadgarstek i po raz pierwszy poczuł prawdziwy lęk. Wskazówki nie pokazywały już czasu. Pokazywały datę. Jego własną datę. I zmieniały ją z każdą sekundą.