Felek znajduje stary zegarek, który otwiera przed nim drogę w czasie. Jedno naciśnięcie zielonego guziczka wystarcza, by wylądował tam, gdzie czeka coś ogromnego.
Felek mieszkał w małym, żółtym domku przy lesie. Najchętniej zaglądał do warsztatu dziadka, bo pachniało tam drewnem, klejem i starymi książkami, które szumiały cicho, kiedy przewracał ich strony.
Pewnego popołudnia dziadek zasnął w fotelu. Felek wspiął się na palce i sięgnął na najwyższą półkę. Leżał tam stary zegarek. Był okrągły, ciężki i tak błyszczący, jakby ktoś przed chwilą starł z niego kurz całych lat. Miał trzy wskazówki i mały zielony guziczek.
Felek przybliżył go do twarzy.
Wtedy usłyszał ciche, niecierpliwe tykanie.
– Co się stanie, jeśli naciśnę guziczek? – szepnął.
Palec sam mu drgnął. Klik.
Zegarek zadrżał. Najpierw lekko, potem mocniej. Powietrze w warsztacie zawirowało, a wokół Felka zakręciła się srebrna mgiełka. Chłopiec zacisnął dłonie na zegarku, ale podłoga nagle zniknęła mu spod stóp. Uniósł się wysoko, jak piórko w podmuchu wiatru.
A potem wszystko ucichło.
Felek zamrugał. Nie było już warsztatu. Nie było fotela dziadka ani półek z książkami. Stał pośrodku wielkiej zielonej łąki, a nad nim świeciło słońce tak jasne, jakby dzień dopiero się zaczynał.
Obok przebiegło coś ogromnego. Potem jeszcze raz, wolniej.
Felek odwrócił głowę i zamarł.
Dookoła spacerowały dinozaury.
Jeden wielki diplodok uniósł długi szyję i spojrzał prosto na Felka. Chłopiec ścisnął zegarek tak mocno, że aż zabolały go palce. W tej samej chwili wskazówki na tarczy zawirowały szybko jak szalone, a z wnętrza zegarka dobiegło nowe, dziwne tykanie, coraz głośniejsze i szybsze...