Klaudia, Michał i Basia trafiają na zakurzone poddasze szkoły i znajdują stary kieszonkowy zegarek. Gdy wskazówki ruszają same, w ciszy budynku zaczyna się coś niepokojącego.
Każda stara szkoła ma swoje tajemnice, ale nikt z naszej trójki nie sądził, że właśnie ta, z czerwonej cegły i z wiekowymi lipami pod oknami, skrywa coś naprawdę dziwnego. W piątkowe popołudnie miało być zwyczajnie: trochę czekania po lekcjach, trochę nudy, może szybki powrót do domu przed deszczem. Zamiast tego Klaudia rzuciła pomysł, od którego Michał od razu się ożywił, a Basia przewróciła oczami.
Schody prowadzące do góry były wąskie, ciemne i tak stare, że każdy stopień odpowiadał przeciągłym jękiem. Za oknem szalał deszcz, a szkolny korytarz poniżej pustoszał z każdą minutą. Michał świecił latarką z telefonu przed siebie, Basia szła tuż za nim, a Klaudia, najmniej przestraszona z całej trójki, dotykała poręczy, jakby sprawdzała, czy naprawdę istnieje.
Na górze powitał ich półmrok, kurz i zapach mokrego drewna. Między zakrytymi płachtami krzesłami, starymi walizkami i pudłami pełnymi pożółkłych klasówek stał potężny portret dawnego dyrektora. Jego wzrok wydawał się podążać za każdym ich ruchem.
To Klaudia zauważyła małe pudełko wsunięte głęboko między dwie walizki. Było cięższe, niż wyglądało. W środku leżał kieszonkowy zegarek, matowy od czasu, z drobnym grawerem na wieczku. Michał podniósł go ostrożnie, a wtedy wskazówki drgnęły.
Zegarek nie był nakręcony. Nie miał baterii. A mimo to sekundnik przesunął się dalej, po czym zaczął tykać tak cicho, że bardziej się je czuło, niż słyszało.
Klaudia położyła na nim palec. W tej samej chwili z wnętrza urządzenia dobiegł krótki, metaliczny dźwięk, jakby coś zostało odblokowane.
I właśnie wtedy w ciszy poddasza rozległo się głuche uderzenie.
Trójka przyjaciół zamarła. Za wysoką szafą coś zaszurało powoli, ostrożnie, jakby ktoś nie chciał zdradzić swojej obecności. Michał zacisnął dłoń na zegarku, a wskazówki nagle zatrzymały się na godzinie, którą wszyscy znali, choć żadne z nich nie potrafiło od razu powiedzieć dlaczego...
Basia uniosła latarkę wyżej. Z cienia zaczęła wyłaniać się czyjaś sylwetka.