Piętnastoletni Igor znajduje kieszonkowy zegarek, który przenosi go w obcy czas. Gdy zaczyna szukać drogi powrotnej, orientuje się, że ktoś już czeka na jego błąd.
Wszystko zaczęło się w piątkowe popołudnie, kiedy Igor wracał ze szkoły przez stary park. Wiatr poruszał koronami drzew, a przez liście przeciskały się ostre pasy słońca. Chłopak szedł wolno z plecakiem zsuniętym na jedno ramię, myśląc tylko o tym, żeby w końcu odpocząć. Przy ławce pod ogromnym dębem zatrzymał się na chwilę, wyciągnął telefon i wtedy coś błysnęło w trawie.
Schylił się i podniósł kieszonkowy zegarek. Był ciężki, chłodny i dziwnie gładki jak na swoją starość. Na porysowanej tarczy wskazówki drżały, jakby nie chciały iść zgodnie z resztą świata. Igor otworzył wieczko. W środku, na metalowej powierzchni, ktoś wyrył krzywe słowa: „Czas to nie wszystko. Odwagi, wędrowcze!”
Parsknął krótkim śmiechem, uznając to za żart albo starą pamiątkę z pchlego targu. Dopiero gdy nacisnął mały boczny guzik, śmiech zamarł mu w gardle. Powietrze zgęstniało, park zawirował, a świat rozpadł się na rozmazane smugi zieleni, światła i huku, którego nie powinno tam być. Igor poczuł nagły, gwałtowny zawrót głowy i następne, co zobaczył, to bruk pod stopami.
Stał pośrodku placu otoczonego kamienicami, których nie znał. Zamiast samochodów toczyły się powozy, a ludzie mijający go ulicą mieli kapelusze, długie płaszcze i spojrzenia, od których robiło mu się zimno. Wyjął telefon, ale ekran był martwy. Spojrzał na zegarek. Wskazywał 14:92.
Ktoś szturchnął go ramieniem. Ktoś inny odwrócił głowę z wyraźnym niepokojem. Igor cofnął się odruchowo i ruszył w stronę wąskiej uliczki między budynkami, szukając choćby cienia znajomego miejsca. Zanim zdążył zebrać myśli, usłyszał za plecami szybkie kroki i cichy, napięty szept:
— To on. Ma zegarek.
Serce uderzyło mu tak mocno, że aż zabolało. Odruchowo zacisnął palce na chłodnej kopercie i obrócił ją w dłoni. Wtedy zza rogu, tuż obok jego ucha, odezwał się jeszcze jeden głos, niższy i spokojniejszy:
— Nie rób tego, jeśli chcesz przeżyć. Czas nie wybacza błędów.