Znikająca Wyspa na Jeziorze Szmaragdowym

Oliwia, Kuba i Lena zauważają wyspę, która pojawia się na Jeziorze Szmaragdowym tylko podczas pełni księżyca. Kiedy wyruszają ją sprawdzić, jezioro zaczyna skrywać coś jeszcze bardziej niepokojącego.

Na obrzeżach Zielonej Polany leżało Jezioro Szmaragdowe. Wieczorami jego woda ciemniała jak szkło, a na brzegu pachniało trzciną, miętą i rozgrzanym drewnem pomostu.

To właśnie tam, przy starej kładce, spotykali się Oliwia, Kuba i Lena. Oliwia zawsze pierwsza wpadała na pomysł, Kuba umiał zrobić wszystko, co miało choć trochę związek z wodą, a Lena zauważała rzeczy, których inni nawet nie szukali.

Tamtego wieczoru księżyc zawisł nad jeziorem okrągły i jasny, jakby ktoś zawiesił nad wodą srebrną monetę. Lena nagle przystanęła na środku pomostu.

— Tam — wyszeptała.

Na jeziorze, daleko od brzegu, rysował się ciemny kształt. Jeszcze przed chwilą była tam tylko woda. Teraz w półmroku majaczył skrawek lądu, niewielki, poszarpany i zupełnie niemożliwy.

Oliwia zmrużyła oczy.

— To nie może być mgła.

Kuba przełknął ślinę.

— Mój dziadek mówił, że przy pełni jezioro pokazuje to, czego na co dzień nie chce oddać.

Lena nie odrywała wzroku od wyspy. Na jej środku coś błysnęło, krótko i słabo, jak sygnał.

— Widzieliście to? — spytała cicho.

Nikt nie odpowiedział od razu. Nawet wiatr ucichł. Woda pod pomostem poruszyła się lekko, choć na tafli nie było fal.

Nazajutrz wrócili tam wcześniej, niż planowali. Stara łódka dziadka Kuby czekała przy pomoście, a Lena miała w plecaku latarkę i notes. Oliwia zacisnęła dłonie na wiosłach, Kuba odwiązał linę, a jezioro przyjęło ich bez jednego plusku, jakby wiedziało, dokąd płyną.

Im bliżej byli wyspy, tym gęstsza stawała się mgła. Brzeg zniknął za ich plecami, pomost rozpłynął się w szarości, a z ciemności zaczęły dochodzić przytłumione dźwięki, których żadne z nich nie potrafiło nazwać.

Kiedy wreszcie zobaczyli pierwszy pas piasku, coś poruszyło się między drzewami. Na wyspie zapaliło się żółte światło. Chwilę później w jego blasku stanęła sylwetka, wysoka i nieruchoma, jakby czekała właśnie na nich.