Znikające dzwonki u Mikołaja

W wigilijny poranek Zosia znajduje list od Mikołaja. Dzwonki sań zniknęły, a gwiazdka prowadzi do tajemnicy.

W wigilijny poranek Zosia szeroko otworzyła okno. Śnieg cicho opadał na dachy i podwórka. Z kuchni unosił się zapach pierników i makowca. Tata wieszał światełka na choince stojącej przy oknie. Nagle wszystkie dzwonki na ulicy zamilkły. Zosia zaniepokojona spojrzała w górę. Na parapecie leżała mała czerwona koperta, przewiązana srebrnym sznurkiem i dzwoneczkiem.

Zosia rozwiązała sznurek i zajrzała do środka. W środku był list od Świętego Mikołaja. Zaczęła czytać bardzo cicho i uważnie: Proszę, pomóż mi. Zaginęły dzwonki od sań. Nie wyruszę dziś bez nich. Szukaj śladu w blasku pierwszej gwiazdy. Weź latarnię ze składziku i nie zwlekaj. Elf Florek ci pomoże — już na ciebie czeka.

– Mamo, mogę wyjść na chwilę? – zapytała.
– Załóż czapkę i weź szalik – odpowiedziała mama.

Zosia pobiegła do składziku po starą latarnię. W środku ktoś już czekał – miał zieloną czapkę, długie uszy i błyszczące buty.
– Jestem Florek – czas się kończy – szepnął.

Za drzwiami zabłysła pierwsza gwiazda nad zaspami śniegu. Latarnia zapaliła się sama i wskazała ciemny szlak. Zosia zrobiła krok naprzód, gdy usłyszała ciche trzaski. Coś poruszyło się w śniegu tuż obok niej...