Znikające notatki

W szkolnej bibliotece St. Augustine's Academy znikają notatki Olivii, Maxa i Laury, a im bardziej próbują znaleźć odpowiedź, tym dziwniejsze ślady odkrywają.

Jak co tydzień, Olivia, Max i Laura zajęli swój stolik w szkolnej bibliotece St. Augustine's Academy, żeby wreszcie ogarnąć notatki przed egzaminami. Wysokie okna wpuszczały blade popołudniowe światło, a za nimi na wzgórzu błyszczała rzeka, spokojna i obojętna na szkolny chaos. Sama szkoła wyglądała jak miejsce, które bardziej pamięta dawnych uczniów niż tych obecnych.

Biblioteka pasowała do reszty. Pachniała kurzem, skórą starych opraw i cichą dyscypliną. Na najwyższych półkach stały księgi, których nie wolno było dotykać bez rękawiczek. Bibliotekarz pilnował tego jak świętości, a gdy ktoś choć odrobinę podnosił głos, wystarczyło jego spojrzenie, żeby wszyscy milczeli.

Olivia miała rozłożone kolorowe fiszki co do milimetra, Max wciąż obracał długopis między palcami, jakby nawet nauka była dla niego tylko kolejnym żartem, a Laura notowała bez słowa, tak szybko, że ledwo nadążało się za jej pismem. Trzy różne charaktery, jeden stół i ten sam deadline.

Pierwsza zniknęła kartka Olivii. Po prostu leżała obok podręcznika z matematyki, a po chwili już jej nie było. Olivia zamrugała, odsunęła książkę, sprawdziła pod stołem.

Max rozejrzał się po sali i parsknął krótkim śmiechem, ale kiedy jego własne notatki z historii zsunęły się z brzegu stołu i zniknęły w niewyjaśniony sposób, śmiech urwał mu się w pół oddechu.

Laura uniosła wzrok znad biologii. Jej kartki też zniknęły.

Przez chwilę nikt się nie odezwał. Słychać było tylko ciche tykanie starego zegara i szelest przewracanych stron gdzieś pomiędzy regałami. Olivia zajrzała pod stolik drugi raz, potem trzeci. Max przeszukał podłogę, ławki, nawet kosz na śmieci. Laura powoli odsunęła krzesło i spojrzała w stronę najciemniejszego końca biblioteki.

Kiedy poszli do bibliotekarza, ten nawet nie podniósł głowy znad katalogu.

Ale w bibliotece nie było nikogo oprócz nich.

Kilka minut później Olivia stała już przy monitorach bezpieczeństwa, a Max wpatrywał się w czarne ekrany z rosnącą irytacją. Kamery były wyłączone. Wszystkie. Na każdej półce panował ten sam martwy spokój, jakby ktoś odciął bibliotekę od reszty szkoły.

Laura pochyliła się nad stołem i zmrużyła oczy.

Na drewnie, dokładnie tam, gdzie przed chwilą leżały notatki, ktoś zostawił cienką smugę mokrego tuszu. Obok niej znajdował się ślad, którego wcześniej tam nie było: pojedyncza kartka wsunięta głęboko między zamknięte księgi, jakby ktoś chciał, żeby ją zauważyli dopiero później.

Olivia sięgnęła po nią pierwsza. Na papierze był tylko jeden krótki zapis, zapisany nierównym, pośpiesznym pismem:

Nie szukajcie swoich notatek po zmroku.

Za ich plecami rozległ się cichy trzask zamka.