Tajemnica różowego guzika Zosi

Zosia odkrywa, że jej ulubiony guzik co rano zmienia kolor i miejsce, a pewnego deszczowego wieczoru zaczyna świecić i prowadzi ją pod łóżko.

Zosia bardzo lubiła swój żółty sweterek w niebieskie kropki. Najbardziej cieszył ją jeden guzik przy kołnierzu: różowy, błyszczący, trochę większy od reszty. W słońcu połyskiwał jak cukierek.

Pewnego ranka, kiedy mama zapinała jej sweterek, Zosia aż wstrzymała oddech. Różowego guzika nie było. W jego miejscu siedział zielony. Zosia mrugnęła, spojrzała jeszcze raz, ale guzik naprawdę był zielony. Mama tylko poprawiła jej kołnierzyk i powiedziała, że pewnie tak już jest.

Nazajutrz guzik był niebieski. Potem żółty. Potem w czerwone paski. Każdego rana zmieniał kolor, a czasem także miejsce: raz przeskakiwał pod rękaw, raz lądował na brzuchu, a raz niemal pod samą szyją. Zosia próbowała go złapać, ale guzik zawsze wymykał się spod palców, jakby znał jakąś tajemnicę.

Wieczorem, gdy za oknem padał deszcz, Zosia odkładała sweterek na krzesło. Nagle guzik zajaśniał. Najpierw delikatnie, potem coraz mocniej, aż różowe światło zatańczyło po ścianie. Zosia zamarła. Guzik poruszył się, zsunął z materiału i potoczył się po podłodze, zostawiając za sobą wąską, świecącą kreskę.

Dziewczynka poszła za nim na palcach. Światło skręciło w stronę łóżka i zatrzymało się przy samym brzegu, tam gdzie zwykle gubią się skarpetki. Zosia uklękła, odsunęła koc i zajrzała pod łóżko. Guzik błysnął jeszcze raz, a obok niego coś małego i srebrnego cicho się poruszyło…