Zosia i kosmiczny kotek

Mała Zosia znajduje na podwórku świecącego kotka. Gdy obok pojawia się błyszczący portal, dziewczynka słyszy dziwne dźwięki i staje przed pierwszym kosmicznym krokiem.

Pewnego pogodnego popołudnia Zosia bawiła się na podwórku pod starym, wielkim dębem. W trawie pachniało ciepłem, a liście szeleściły cicho nad jej głową. Zosia właśnie budowała domek dla biedronki, kiedy coś zamigotało w krzakach.

Dziewczynka zmrużyła oczy i podeszła bliżej. Między gałązkami siedział malutki kotek. Nie był jednak zwyczajny. Jego futerko błyszczało jak lampki choinkowe, raz niebiesko, raz zielono, raz złoto. Kotek poruszył uszami i spojrzał prosto na Zosię.

– Cześć. Jestem Miau-Miau z dalekiej planety Luminia – powiedział cienkim, wyraźnym głosem.

Zosia aż przysiadła na piętach.

– Kotek… mówi! – szepnęła.

Miau-Miau przekrzywił łepek, jakby to było coś zupełnie zwyczajnego. Obok niego leżał okrągły pierścień, srebrny i lśniący, jakby ktoś zgubił go z nieba. W jego środku migotało niebieskie światło. Zosia pochyliła się i wtedy usłyszała dziwne odgłosy: dzwoneczki, ciche pluskanie i coś jeszcze, jakby daleki śmiech niósł się przez powietrze.

– To portal – szepnął Miau-Miau. – Jeśli chcesz, pokażę ci Luminia.

Pierścień zajaśniał mocniej. Trawa pod stopami Zosi zadrżała. Dziewczynka spojrzała na kotka, a potem na wirujące światło, które robiło się coraz większe i jaśniejsze.

– Chodź szybko... zanim się zamknie – powiedział Miau-Miau, a w portalu coś błysnęło nagle jak para małych oczu.