Zosia i magiczne okulary

Zosia znajduje zielone okulary, przez które widzi to, czego nie dostrzega nikt inny. Gdy w ogrodzie pojawia się świetlista ścieżka, zaczyna się coś bardzo dziwnego.

Zosia mieszkała w małym, żółtym domku przy samym lesie. Najbardziej lubiła swój ogród: grządki z kwiatami, krzaczek malin i skakankę, która trzepotała na wietrze jak wstążka.

Pewnego słonecznego poranka wspięła się na strych, żeby poszukać starego pudełka po zabawkach. W środku, pod kurzem i pajęczynką, leżały zielone okulary. Wyglądały zwyczajnie, ale kiedy Zosia je założyła, świat aż drgnął.

Trawa zaszumiała cicho. Na ziemi pojawiły się cienkie, świetliste ślady, jakby ktoś przed chwilą przeszedł przez ogród na bosych stopach zrobionych ze światła. Ślady prowadziły prosto do wielkiego krzaka malin.

Zosia przystanęła. Serce zabiło jej szybciej.

– Kto tam jest? – szepnęła.

Za krzakiem coś błysnęło. Małe futrzaste stworzonko z przezroczystymi skrzydełkami wychyliło się ostrożnie i pomachało do niej łapką. Potem znowu zniknęło między liśćmi, jakby chciało, żeby Zosia poszła za nim. Tylko dokąd?