Zosia i tajemnica Zielonego Jeziora

Mała Zosia wchodzi do lasu i trafia nad ukryte jeziorko, gdzie spotyka Leszka, leśnego opiekuna. Chwilę później z wody zaczyna wyłaniać się zielone światło.

W małej wiosce, tuż przy lesie, mieszkała dziewczynka o imieniu Zosia. Lubiła ten las najbardziej na świecie, bo zawsze coś w nim szeptało, szumiało albo śpiewało. Tego dnia poszła na spacer sama, z rękami splecionymi za plecami i z ciekawością w oczach.

Już przy pierwszych drzewach zauważyła coś dziwnego. Ścieżka była wysypana kwiatami, jakby ktoś rozrzucił po niej małe, kolorowe gwiazdki. Zosia zwolniła krok. Kwiaty pachniały słodko, a między paprociami migało jasne zielone światło.

Szła coraz dalej, aż nagle las się przerzedził i przed nią ukazało się maleńkie jeziorko ukryte wśród wysokich paproci. Woda była spokojna, ale nad jej powierzchnią unosiła się cienka mgiełka. Cicho pluskało coś pod samym brzegiem.

Wtedy zza dużego, porośniętego mchem kamienia wyjrzał mały chłopiec. Miał uśmiech od ucha do ucha i czapeczkę z liści.

– Witaj, Zosiu! – zawołał. – Jestem Leszek, leśny opiekun.

Podał jej gałązkę z przyczepionym czerwonym liściem.

– Musisz mi pomóc. W jeziorze mieszka ktoś bardzo tajemniczy, a dziś rano na wodzie pojawiły się dziwne znaki. Nie wiem, co one znaczą.

Zosia chciała zapytać o wszystko naraz, lecz zanim zdążyła otworzyć usta, tafla jeziorka zadrżała. Coś pod wodą zamigotało zielono, raz i drugi, coraz jaśniej, jakby właśnie budziło się do życia.