Zosia na strychu babci znajduje tajemniczy zegar, który budzi się do życia i zabiera ją oraz Pimka w niezwykłą podróż w czasie.
Pewnego deszczowego popołudnia Zosia schowała się na strychu u babci. Między starymi książkami, skrzypiącą walizką i pudełkiem pełnym guziczków mignął jej coś złotego. Podeszła bliżej. Na drewnianej skrzynce stał piękny zegar z dużymi wskazówkami, a jego tarcza błyszczała, jakby ktoś dopiero co ją wypolerował.
Zosia wyciągnęła palec i delikatnie dotknęła jednej wskazówki. Zegar drgnął. Najpierw cicho tyknął, potem zabuczał miękko i rozświetlił się zielonymi, niebieskimi i czerwonymi światełkami.
Przytuliła go mocno, a z wnętrza zegara zaczęły wyskakiwać maleńkie iskierki, jak świetliki zamknięte w szkle. Nagle w ciszy rozległ się szept:
Zosia wstrzymała oddech. Podłoga zawirowała, ściany strychu zniknęły w kolorowym mgnieniu, a wiatr zatańczył jej we włosach. Kiedy wszystko ucichło, otworzyła oczy i aż ścisnęła Pimka mocniej.
Pod stopami miała ogromny ślad dinozaura.
Przed nimi rozciągała się dziwna, zielona kraina, a za wysokimi paprociami coś nagle zaszeleściło.