Zosia znajduje w ogrodzie dziadka tajemniczy zegar. Jedno naciśnięcie guzika wystarcza, by ogród zniknął, a na jego miejscu pojawiła się dżungla.
Zosia najbardziej lubiła odwiedzać dziadka Staszka. W jego ogrodzie rosły wielkie, kręte dynie, a maliny pachniały tak słodko, że aż chciało się je podjadać prosto z krzaka. Obok starej szopki spał kot Ptyś, zwinięty w puszystą kulkę.
Pewnego ciepłego popołudnia Zosia kopała w piasku małe dołki, gdy pod krzakiem malin coś błysnęło. Schyliła się i wyciągnęła okrągły zegar. Nie był podobny do żadnego innego. Miał kolorowe wskazówki, cztery guziczki i złoty brzeg, który połyskiwał w słońcu.
Zosia pobiegła z nim do dziadka.
Dziadek tylko uniósł brwi i uśmiechnął się tajemniczo.
Na zegarze był guzik z dinozaurem, drugi z zamkiem, trzeci z rakietą i czwarty z balonem. Ptyś natychmiast stuknął łapką w dinozaura.
Klik.
Powietrze zawirowało jak na wielkiej karuzeli. Zosia poczuła zapach mokrej ziemi i usłyszała obce, głośne ptaki. Gdy zamrugała, ogród zniknął. Wkoło rosły wysokie paprocie, a nad jej głową plątały się ogromne liście.
Przed nią stał zielony dinozaur i patrzył prosto na nią wielkimi, ciekawymi oczami. Ptyś przykleił się do jej nogi i cichutko zamruczał.
Zosia chciała się odezwać, ale wtedy z gęstej dżungli dobiegł niski, ciężki krok. Paprocie zadrżały. Coś wielkiego zbliżało się coraz szybciej...