Mała Zuzia znajduje w swoim pokoju kolorowe drzwi, których wcześniej nie było. Gdy je otwiera, jej zwykły poranek zmienia się w coś zupełnie niezwykłego.
Pewnego słonecznego poranka Zuzia obudziła się w swoim kolorowym pokoju. Lubiła go za miękkie poduszki, misia na półce i pudełko pełne klocków. Tego dnia od razu usiadła na łóżku, bo obok niego stało coś, czego nigdy wcześniej tam nie było.
Były to małe drzwi. Nie do szafy. Nie do łazienki. Po prostu drzwi, malutkie jak dla lalki. Migotały wszystkimi kolorami tęczy, a ich złota klamka błyszczała jak gwiazdka. Zuzia zmrużyła oczy i zrobiła krok bliżej.
Pochyliła się, dotknęła klamki i aż zachichotała, bo w palcach poczuła lekkie łaskotanie. Potem przyłożyła ucho do drzwi. Usłyszała cichy śmiech, szelest jakby skrzydełek i delikatne dzwoneczki, które brzmiały jak spadające iskierki.
Zuzia wzięła głęboki oddech i powoli nacisnęła klamkę. Drzwi otworzyły się bezszelestnie, a za nimi zamigotało coś tak dziwnego, że dziewczynka aż szerzej otworzyła oczy. W środku wirowały kolorowe balony, a między nimi unosiło się coś jeszcze... tylko co? Zuzia poczuła, że jej stopy lekko odrywają się od podłogi.