Zuzia i kosmiczna huśtawka

Zuzia buduje huśtawkę, która unosi ją aż na nieznaną planetę. Tam poznaje Felka i odkrywa świecący kamień, który wydaje dziwny, tajemniczy dźwięk.

Zuzia lubiła patrzeć na nocne niebo tak długo, aż gwiazdy zaczynały migać jak drobne lampki. Pewnego popołudnia wpadła na pomysł: zbuduje huśtawkę tak wysoką, żeby choć trochę do nich dosięgnąć.

Przyniosła mocny sznurek, drewnianą deseczkę i poprosiła swoje ulubione drzewo, żeby na chwilę zostało kosmicznym statkiem. Sznurek skrzypnął, deseczka zakołysała się lekko i już po chwili wszystko było gotowe. Zuzia usiadła, odepchnęła się stopami i zaczęła bujać się wyżej, wyżej i jeszcze wyżej.

Najpierw śmiała się z radości. Potem nagle poczuła coś dziwnego. Jej stopy przestały dotykać ziemi. Huśtawka drgnęła, szarpnęła mocniej i Zuzia wzniosła się ponad dach domu, ponad czubki drzew, ponad puchate chmury. Wokół zrobiło się cicho i lśniąco, jakby cały świat zamienił się w srebrny sen.

A kiedy huśtawka przystanęła, Zuzia nie stała już w swoim ogrodzie. Miała pod stopami miękką, niebieską trawę, a nad sobą nieznane, zielonkawe niebo. Rozejrzała się powoli i wtedy zobaczyła małego kosmitę w zielonym kombinezonie. Stał bardzo blisko i uśmiechał się od ucha do ucha.

Felo przekrzywił głowę i wskazał coś za jej plecami.

Na trawie leżał ogromny kamień. Świecił od środka bladym, niebieskim światłem i cicho pulsował, jakby oddychał. Zuzia zrobiła krok bliżej. W tej samej chwili kamień zamigotał mocniej.

I wtedy rozległ się szept.