Mała Zuzia i jej pluszowy kotek Felek lądują na Księżycu, gdzie w srebrnym pyle znajdują coś dziwnego i bardzo tajemniczego.
Zuzia najchętniej patrzyła wieczorem w gwiazdy. Leżała wtedy cicho pod kołdrą i ściskała Felka, swojego pluszowego kotka, jakby naprawdę miał zaraz zamruczeć.
Tamtego wieczoru w pokoju nagle rozlało się miękkie, niebieskie światło. Firanka lekko zadrżała, a zza niej wysunął się mały, błyszczący statek kosmiczny. Na jego dziobie zamigotała lampka, a Felek poruszył łapką.
Dziewczynka aż usiadła prosto. Serce zabiło jej szybciej. W jednej chwili była już w statku razem z Felkiem, a za oknem migały coraz mniejsze domy, dachy i chmury. Potem wszystko zrobiło się ciemne, ciche i srebrne.
Księżyc czekał przed nimi jak wielka, lśniąca kula. Statek miękko dotknął jego powierzchni, a Zuzia postawiła stopy na drobnym, szeleszczącym pyle. Wokół błyszczały małe kamyczki, jak rozsypane cukierki ze światła.
Nagle Felek zatrzymał się i nadstawił uszu. Kilka kroków dalej, między szarymi pagórkami, świecił wąski otwór. Z jego środka płynęło ciche buczenie, a po ścianach tańczyły zielone i fioletowe iskierki.
Zuzia przycisnęła Felka mocniej do siebie. Z ciemności dobiegł jeszcze jeden dźwięk, jakby coś bardzo małego właśnie się obudziło.
Zuzia zrobiła krok naprzód i wtedy spod ziemi błysnęło coś jeszcze jaśniej...