Zuzia i srebrny zegar dziadka

Zuzia znajduje na strychu dziadka srebrny zegar z dziwnymi znakami. Gdy dotyka wskazówek, wpada w niezwykłą podróż do tajemniczej przeszłości.

Zuzia uwielbiała odwiedzać dziadka, który mieszkał w starym domu na wzgórzu. Najbardziej lubiła deszczowe popołudnia, kiedy wiatr stukał w okna, a na strychu pachniało kurzem, drewnem i starymi sekretami.

Tego dnia bawiła się tam sama, zaglądając do skrzyń i pudeł. Za wielką, ciężką skrzynią coś błysnęło. Zuzia odsunęła pajęczynę i aż wstrzymała oddech. Leżał tam srebrny zegar. Miał kręcone wskazówki, dziwne znaczki zamiast cyfr i małą uśmiechniętą sówkę na tarczy.

— Tego zegara jeszcze nie widziałam — szepnęła.

Dotknęła go jednym palcem. W tej samej chwili wskazówki zaczęły wirować coraz szybciej, jakby ktoś je nakręcił niewidzialną ręką. Podłoga zadrżała, a powietrze zajaśniało srebrnym blaskiem. Zuzia zakręciła się raz, drugi i nagle poczuła, jak unosi się wysoko, lekko jak piórko.

Kiedy znów otworzyła oczy, nie było już strychu ani deszczowych okien. Wokół rosły ogromne, kolorowe kwiaty, a po trawie biegały małe dinozaury. Zza zielonego krzaka wychylił się ktoś w dziwacznym błękitnym kapeluszu i pomachał do niej energicznie.

Zuzia zrobiła krok do przodu. Wtedy srebrny zegar w jej dłoni cicho zatrzeszczał, a spod krzaka dobiegł ją szept: — Nie odwracaj się teraz.