Mała Zuzia i miś Puszek lecą rakietą w kosmos. Na błyszczącej planecie trafiają na coś dziwnego, co zbliża się do nich coraz śmielej.
Pewnego wieczoru Zuzia i jej pluszowy miś Puszek siedzieli przy oknie i patrzyli na niebo pełne gwiazd. Wszystko migotało tak pięknie, że Zuzia aż westchnęła.
„A gdyby tak polecieć rakietą i zobaczyć inne planety?” - szepnęła.
W tej samej chwili rakieta zabawkowa stojąca na półce zajaśniała srebrnym blaskiem. Mrugnęła jeden raz, drugi... i nagle urosła tak bardzo, że Zuzia aż otworzyła buzię ze zdziwienia. Puszek pierwszy wskoczył do środka, a Zuzia tuż za nim. Drzwiczki same się zamknęły i rakieta z cichym szumem pofrunęła w górę.
Za oknami migały gwiazdy, a księżyc został daleko pod nimi. Zuzia ściskała Puszka za łapkę, kiedy przed ich oczami pojawiła się dziwna planeta. Była cała w kolorowych plamkach, jakby ktoś posypał ją farbą. Nad powierzchnią krążyły błyszczące kuleczki i co chwilę zostawiały za sobą cienkie, świetliste smugi.
Rakieta wylądowała miękko na trawie w kropki. Zuzia ostrożnie otworzyła drzwi. Wtedy z pobliskich krzaczków wysunęły się dwa długie czułki.
„Bziu-bziu!” - odezwało się coś cicho.
Zuzia i Puszek zamarli. Czułki poruszyły się jeszcze bliżej, jakby ktoś zza krzaków właśnie chciał ich dokładnie obejrzeć...