Zwariowany Dzień w Skarpetkowie

W Skarpetkowie skarpetki mieszkają w szufladach i uwielbiają psoty. Gdy Groszkowa znajduje tajemniczy list o wielkim konkursie, poranny spokój znika szybciej niż druga skarpetka z pary.

W Skarpetkowie każda skarpetka miała swój szufladowy domek, własne chichoty i ulubione psoty. Tego ranka Skarpetka Groszkowa obudziła się wcześniej niż zwykle i od razu zauważyła coś dziwnego: na poduszce leżał list. Pachniał truskawkami, a zamiast pieczątki miał czerwony guzik.

Groszkowa aż zaszeleściła z ciekawości. Ostrożnie rozwinęła kopertę, ale tylko na chwilę, bo ciekawość wygrała w jednej skarpetkowej sekundzie. Przeczytała głośno:

„WIELKI KONKURS NA NAJBARDZIEJ ZAKRĘCONĄ SKARPETKĘ! Zwycięzca zostanie Królem Skarpetek na cały tydzień i dostanie złoty szczypczyk do robienia fikołków. Przyjdźcie na plac Skarpetkowy o godzinie 11.”

– Ojej! – pisnęła Groszkowa i z radości spadła z łóżka prosto na mięciutki dywan. Potoczyła się, zakręciła dwa razy i wylądowała pod szafą, gdzie siedział jej najlepszy przyjaciel, Skarpetek w kropki.

– Skarpetku! Musimy się przygotować! – zawołała.

Skarpetek już chciał coś odpowiedzieć, gdy z szafy dobiegło ciche: chichichihy.

Wieszak zadrżał. Spod płaszczy wysunęła się długa, kolorowa Skarpetka-Bananka. Uśmiechała się tak szeroko, jakby znała największą tajemnicę całego Skarpetkowa.

– Wy jeszcze nic nie wiecie – szepnęła. – O jedenastej nie zacznie się tylko konkurs...

I wtedy w szufladzie Groszkowej coś nagle stuknęło.