Drzwi w Regał Siódmy
W szkolnej bibliotece panował chłodny półmrok i cisza. Maja liczyła wzory na dywanie, czekając na Olka. Była po lekcjach, a deszcz bębnił o parapety. Maja lubiła zostawać tu dłużej, bo książki szeptały tytułami. Wtedy regał siódmy westchnął i wysunął się o centymetr. Spomiędzy tomów poczuła powiew, jakby ktoś otworzył okno. Maja przyklękła, dotknęła tylnej ściany i cofnęła rękę. Drewno pulsowało pod palcami, jak spokojna tafla wody.
Olek przybiegł z latarką do kluczy. Świecił w szczelinę między książkami. Pachniało kurzem, ale też czymś świeżym, jak po burzy. Światło zniknęło, jakby wpadło w głąb. Maja wsunęła zakładkę i pchnęła tom o twardej okładce. Strona zazgrzytała, a regał rozsunął się jak kurtyna. Na grzbietach błyszczały numery, których wcześniej nie widzieli. Za nim migotał korytarz z liter, wiszących w powietrzu. Litery układały się w stopnie, prowadzące w stronę blasku.
— To chyba portal — wyszeptał Olek, ale głos mu zadrżał. Po drugiej stronie kołysał się las z błękitnymi pniami. Między drzewami płynęły ryby, zostawiając smugi iskier. Kwadratowa mapa spadła z półki i rozwinęła się sama. Strzałka przesunęła się i zatrzymała na słowie Wejdź. Maja rzuciła gumką; nie spadła, tylko zawisła nad progiem. Z biblioteki dobiegł dzwonek zamknięcia i kroki pani Ireny. Migotanie przyspieszyło, a stopnie zaczęły znikać po kolei. — Decydujemy teraz, albo nigdy — powiedziała Maja. Wtedy z lasu wysunął się cień i powiedział ich imiona.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?