Kubek, który pisze
W poniedziałkowe popołudnie deszcz stukał o parapet kuchni. Maja miała jedenaście lat i mokre skarpetki po powrocie. Mama pracowała w pokoju obok i szeptała do słuchawek. W mieszkaniu pachniało grzankami i mydłem. Na stole czekał jej wyszczerbiony kubek w smoki.
Maja zalała herbatę i patrzyła, jak wiruje torebka. Na powierzchni pływały jasne litery, jakby pisane mlekiem. Kubek potrafił to od dawna, lecz tylko przy niej. Zwykle radził prosto: „Weź parasol.” „Sprawdź kieszenie.” Dziś słowa układały się dziwniej. Najpierw: „Otwórz szufladę z łyżkami.” Potem: „Trzeci widelec od lewej.” Maja posłuchała. Pod widelcem leżał zawinięty papier. Rozwinęła mapkę kuchni z zaznaczoną kropką przy chlebaku. „Ty to widzisz?” szepnęła do siebie. Czajnik zapiszczał jej imię, jakby potwierdzał.
Maja przesunęła chlebak i odkryła wąską szparę w blacie. W środku tkwił mały dzwonek, chłodny i srebrny jak łuska. Na herbacie pojawiło się kolejne zdanie: „Zadzwoń, gdy usłyszysz kroki.” Prawie się zaśmiała, ale wtedy ucichł radiobudzik mamy. W mieszkaniu zrobiło się cicho, tylko rury mruczały. Na korytarzu ktoś stawiał miękkie kroki. Dwa, trzy, pauza. Klamka drgnęła, choć nikt nie dzwonił do drzwi. Maja zacisnęła palce na dzwonku. „Halo? Mama?” zawołała cicho. Z pokoju obok nie było odpowiedzi, tylko szept przez słuchawki. Na herbacie wypłynęło jeszcze jedno słowo, wyraźniejsze niż reszta: „Teraz.” Maja uniosła dzwonek i nabrała powietrza.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?