Latarnia między deszczami
Zosia mieszkała w miasteczku, gdzie deszcz znał imiona ludzi. Latarnia na cyplu świeciła tylko między ulewą a ulewą. Mówiono, że wtedy widać rzeczy, których nie ma. Zosia zbierała krople do słoików i słuchała ich stukania. Od dawna chciała wiedzieć, co dzieje się między deszczami. Nikt dorosły nie patrzył wtedy w okno, tylko ona. Pewnego wieczoru krople układały się w litery na szybie. Krople ułożyły zdanie: „Przyjdź sama, przynieś słoik, czekam między deszczami”.
Zosia wsunęła słoik do kieszeni peleryny i chwyciła latarenkę. Mama krzyknęła z kuchni, żeby koniecznie założyła kalosze i kaptur. Zosia pomachała i zamknęła drzwi, zanim padła kolejna kropla. Figa, jej kot, przemknęła pod płotem i nie odstępowała jej. Ulica błyszczała jak lustro, a morze oddychało głęboko. Latarnia milkła, gdy lało, i budziła się między chmurami. Teraz niebo właśnie nabierało powietrza między dwoma wielkimi deszczami.
Pod latarnią wisiał dzwon, którego nikt nie dotykał. A jednak zadźwięczał, gdy krople wpadły do Zosinego słoika. Dźwięk rozwinął się jak wstążka i dotknął drzwi. W kamieniu zamigotał znak, podobny do wirującej łuski ryby. Zosia przyłożyła słoik do znaku, a Figa nastawiła uszy. Drzwi, których wcześniej nie było, narysowały się w ścianie światłem. Uchwyt wystawał jak metalowy język burzy, zimny i mokry. Zosia złapała go mocno, policzki miała wilgotne od mżawki. Smuga światła nagle skręciła i opadła jak schody z chmury. Figa zamruczała cicho, choć sierść stanęła jej dęba. Z głębi dźwięku dobiegł szept, jakby mówił jej imię. Po drugiej stronie ktoś odetchnął tak blisko, że zgasł płomień latarenki.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?