Lena i Srebrny Borsuk
Lena mieszkała na skraju Puszczy Rzeki Cichej, gdzie co noc słychać było sowy. Po lekcjach pomagała w Leśnym Pogotowiu dla zwierząt. Znała każde pióro, każdy trop i każdy miękki pysk. Tego wieczoru usłyszała delikatne skrobanie w szybie. Za oknem stał borsuk z sierścią lśniącą jak srebro. Patrzył wprost na nią, jakby naprawdę prosił o pomoc.
Lena otworzyła drzwi, a borsuk wszedł bez hałasu. Pochylił łeb i stuknął pazurem w mapę na ścianie. — Chcesz, żebym poszła za tobą? — zapytała szeptem. Borsuk parsknął, odwrócił się i ruszył ku ścieżce. Lena chwyciła plecak, latarkę i czerwony gwizdek ratunkowy. Zostawiła kartkę tacie: Wracam przed ciszą nocną.
W lesie panował dziwny spokój, jak przed burzą. Wiewiórki nie kłóciły się o szyszki; tylko szeleściły. Strumień, zwykle głośny, płynął dziś jakby z zamkniętymi ustami. Borsuk węszył, zostawiał znaczenia łap i czekał na Lenę. Przy starym dębie znalazła krąg z piór i brązowych liści. Pośrodku leżał biały wąsik, jak od kota z łąk.
— Co się tu dzieje? — Lena przykucnęła obok kręgu. Borsuk zawył cicho i popchnął ją nosem ku miedzy. Za miedzą zaczynała się polana z zapadniętą norą lisów. Z wnętrza niósł się ledwo słyszalny, rytmiczny dźwięk, jak bębenek. Ziemia pod stopami zadrżała, a w ciemności zamigotało srebrne światełko. Lena wciągnęła powietrze, zapaliła latarkę i wsunęła się do wejścia...
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?