Młot z Lodowej Zatoki
Na końcu fiordu leżała wioska Skard, pachnąca smołą i solą. Po nocnym sztormie fale uspokoiły się, a mewy krążyły cicho. Runa, jedenastoletnia córka kowala, biegła wzdłuż brzegu. Drakkar ojca stał w doku; wiosła błyszczały od świeżego oleju. Dziś mieli sprawdzić lód w Lodowej Zatoce.
Zamiast lodu Runa najpierw znalazła skrzynkę w splątanych wodorostach. Zawołała kuzyna. Einar przybiegł, trzymając nóż do lin, i podważył wieko. W środku leżał metalowy młotek z wyrytymi runami i skórzanym rzemieniem. Był lodowaty, ale drżał, jakby w nim coś żyło. Runa dotknęła znaków. Układały się w strzałkę, ostrzejszą od lodu. Strzałka wskazywała w głąb zatoki, przez mleczny, skrzypiący lód.
— Jeśli to pułapka, jarl wlepi nam karę — mruknął Einar. — Albo nagrodzi — odparła Runa i weszła na lód zatoki. Lód śpiewał niskim tonem; z brzegu dochodził zapach smoły i dymu. Młot nagle ogrzał jej dłoń, jakby rozpoznał drogę. Gdy uklękła, runy zapaliły się matowym światłem. Pod powierzchnią pojawiła się linia, potem druga, jak mapa rysowana ogniem. Linie prowadziły do ciemnej plamy uwięzionej w lodzie. Plama zamigotała, jakby ktoś podniósł tam powiekę. Lód pękł tuż przed nimi i coś wynurzyło się powoli, cichsze niż oddech.
Chłód podniósł włoski na karku Runy. W szczelinie zamigotał zielony odblask, jak na świeżej miedzi. Einar cofnął się o krok, ale lód trzasnął kolejny raz. Młot zadrżał mocniej, wyrwał się z jej palców i skoczył w ciemną szczelinę.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?