Numer Zero pod kopułą
Wieczorem namiot Cyrku Orion pachniał popcornem i trocinami. Kaja, jedenastoletnia uczennica żonglerki, poprawiła swoje skórzane rękawiczki. Przed nią błyszczał ring, a muzyka marszowa dudniła nisko. Na tablicy programu ktoś dopisał kredą: Numer Zero — Niespodzianka. — Dziś zagrasz krótkie solo, Kaja — mruknął Mistrz Ceremonii. — Po magicznym numerze, trzymaj nerwy i ukłoń się pewnie.
Kaja skinęła, ale czuła mrowienie w palcach i karku. Z kopuły spłynął krótki szept, cichy jak kurz na sieci. — Słyszysz mnie? — zdawało się mówić powietrze nad areną. Za kulisami kołysała się drabina, choć nikt jej nie dotykał. Nad areną lekko poruszył się trapez, jakby czekał na kogoś.
Zgasły reflektory, orkiestra ucichła, a publiczność wstrzymała oddech. Głos Mistrza zabrzmiał poważnie: — Numer Zero zacznie się bez zapowiedzi. Kaja zerknęła na tablicę; jej imienia tam nie było. A jednak czuła, że ten numer dotyczy właśnie jej. — Jeśli to żart — wyszeptała — to doprawdy sprytny numer. Postawiła stopę na pierwszym szczeblu drabiny i uniosła głowę. Tuż nad nią coś błysnęło, jak biała rękawiczka machająca w mroku. Z góry dobiegł pojedynczy dźwięk dzwoneczka, a potem cisza. I właśnie wtedy reflektor skoczył w górę, oblewając kopułę światłem. Kaja odruchowo sięgnęła wyżej, gdy cień pochylił się ku niej.
Na dłoń Kaji spłynęła wstążka z białym zerem. Była lodowata i ciągnęła delikatnie, jak nitka od latawca. Publiczność zaczęła klaskać niepewnie, myśląc, że to część numeru. — Kaju, wyżej — szepnęło coś, gdy drabina lekko zadrżała. Trąbka zagrała trzy krótkie nuty, jakby dawała znak. Kaja zacisnęła palce na wstążce i podniosła kolejny krok. Coś zaszeleściło nad siecią, a światło zaczęło się przemieszczać. Przez sekundę zobaczyła kontur postaci, stojącej na wąskiej belce. Potem kontur skinął jej głową i zrobił krok w bok.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?