Plusk i czerwony sznur
Felka wracała ze szkoły ścieżką nad Młyńską Strugą.
Lubiła liczyć żaby i rysować ptaki na marginesach zeszytu.
Tego dnia siadła pod starym mostkiem, gdzie trawa pachniała mokro.
Woda marszczyła się cicho, a ważki mrugały błękitnymi skrzydłami.
Most trzeszczał, a pod nim kryły się cienie ryb.
W dali słychać było klekot bociana na łące.
Nagle z sitowia wysunęła się wydra, z wąsami jak druciki.
Miała mokry pyszczek i trzymała w zębach żółty pasek.
Felka rozpoznała swoją zagubioną rękawiczkę i uśmiechnęła się.
„To ty mi ją znalazłaś? Będziesz Plusk.”
Wydra prychnęła, trzepnęła ogonem i popłynęła w górę.
Co kilka metrów wynurzała pysk, jakby wołała: chodź, zobacz!
Felka biegła brzegiem, skacząc po korzeniach wierzb i kamieniach.
Plusk zatrzymał się przy przewróconej łodzi, przypartej do trzcin.
Na sznurze wisiał zardzewiały haczyk i dziwna, metalowa blaszka.
Do burty przywiązano czerwony sznur. Coś stukało spod spodu.
Felka kucnęła i przyłożyła ucho do zimnego drewna.
Palce od razu zrobiły się zimne i śliskie.
Usłyszała drapanie, krótki syk i ciche mlaśnięcie wody.
„Hej, jest tam ktoś?” zapytała. Plusk dotknął łodzi łapą.
„Spokojnie,” mruknęła. „Policzę do trzech i podniesiemy.”
Wsadziła palce pod krawędź i wstrzymała oddech.
Plusk zamarł, aż przestały falować kępki rzęsy wodnej.
Raz. Dwa. W tym momencie sznur naprężył się gwałtownie.
Błoto zachrzęściło. Ktoś ciężko stanął tuż za jej plecami.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?