Półka, która oddycha
Lena spędzała wakacje w bibliotece swojej babci. Zapach papieru mieszał się z cynamonem i kurzem. Regalik przy oknie nigdy się nie kurzył, choć nikt go nie dotykał. Babcia mówiła, że to zwykła półka, tylko uparciucha. Kiedy dzwonek nad drzwiami brzęczał sam, Lena udawała, że nie słyszy. Ale dziś brzęk przeszedł w cichy, równy oddech. Unosił się z grzbietów książek jak mgła nad rzeką. Lena postawiła kubek kakao i podsunęła stołek bliżej.
Na podłodze leżała stara karta katalogowa z jej imieniem. Pod terminem zwrotu widniało jedno słowo, czerwone i krzywe: DZIŚ. Poniżej była pieczątka: ZWRÓĆ PRZED ZMIERZCHEM TO, CZEGO NIE POŻYCZYŁAŚ. Obok, na ladzie, siedział lis o atramentowych łapach. — Nie wolno czytać na głos, póki nie wejdziesz — wysyczał. Lena przełknęła ślinę i dotknęła krawędzi półki. Drewno było ciepłe i poruszało się, jak klatka piersiowa. Między tomami rozsunęła się ciemna szpara, wąska jak usta.
Zegar nad ladą nagle stanął równo na siódmej. Dzwonek przy drzwiach zadźwięczał raz, drugi, trzeci, choć nikt nie wchodził. — Masz jeszcze trzy oddechy — szepnął lis i wskazał ciemność. — A co będzie, jeśli nie wejdę? — spytała. — Ktoś inny odda twoją opowieść, a wtedy nic nie będzie twoje — odparł. Od półki buchnęło ciepłem, jak z tunelu pod ziemią. Szpara drżała i rosła, aż między półkami zabłysły ruchome litery. Jedna z nich ułożyła jej imię i znikła w głąb. Lena nabrała powietrza i postawiła stopę na dolnej półce. Po drugiej stronie coś wyraźnie wypowiedziało jej nazwisko.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?