Sygnał z ciszy
Nina mieszka w statku Kropka, który zbiera kosmiczne śmieci. Lubi nocne dyżury przy oknie obserwacyjnym i gorącą herbatę. Za szybą krążyły kamienie pasa asteroid, jak rój szarych pszczół. Tego wieczoru radar pisnął i zamilkł, jakby się speszył. Na ekranie migał punkt bez danych, tuż za ciemnym głazem. — Tata, jest coś dziwnego — szepnęła do interkomu.
Olek wszedł na mostek i zmrużył oczy. Punkt nie miał sygnatury, ale nadawał cichą melodię. Trzy nuty, pauza, znowu trzy. — To nie jest śmieć — mruknął. — Podejdziemy do niego bardzo powoli, bez świateł. Kropka wślizgnęła się w cień asteroidy, wyłączając prawie wszystko. Za głazem wisiała srebrna kula wielkości tornistra, pełna rowków. Płynęła własnym rytmem, jakby słuchała ich oddechów.
Wciągnęli kulę do śluzy i zamknęli wewnętrzne drzwi. Ciepło przeszło przez metal, aż drgnęła rączka rękawicy Niny. — Tato, słyszysz ten rytm? Dla mnie brzmi jak serce. Olek podłączył kulę do czujników i wstrzymał oddech. Na ekranie skakał wykres, coraz wyższy, coraz gęstszy. Nagle zgasły światła, a w śluzie zapaliło się zielone. Drzwi, których nikt nie dotykał, puściły zamki z cichym klik. Kula odsunęła się od podłogi i skierowała się do panelu. Wtedy z rowków wypłynęły znaki, jak świecące litery w powietrzu. Ułożyły się w imię Niny, a potem w nowe słowo. Słowo, którego jeszcze nikt nie znał. I wtedy coś odpowiedziało z zewnątrz, stukając w kadłub trzy razy.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?