Sygnał z pustki
Maja miała jedenaście lat i drona serwisowego o imieniu Lumen. Przyleciała na stację Jutrzenka, krążącą nad Marsem spokojną nocą. Silniki mruczały cicho, a cały kadłub oddychał równym rytmem. Za iluminatorem wisiał czerwony Mars z cieniem długich kanionów. Maja lubiła podsłuchiwać radio, gdzie gwiazdy szeptały szumem. Czasem trafiały się burze pyłowe, czasem echo zapomnianych sond. Tego dyżuru pielęgnowała rukolę i sprawdzała czujniki wilgotności.
Nagle w słuchawkach zabrzmiało krótkie, uporczywe stukanie. Nie przypominało ani burzy, ani pracy śluzy technicznej. Lumen zamrugał niebiesko, jakby też coś właśnie usłyszał. Stukanie układało się w rytm, jak alfabet, jak wiadomość. Maja włączyła analizę i zaczęła liczyć pauzy uparte. Litery wyszły wyraźne: MAJA, NIE ODPISUJ PRZEZ SIEĆ. Dziewczynka zesztywniała, lecz ciekawość natychmiast wygrała ze strachem. — Kto ty jesteś? — szepnęła do mikrofonu serwisowego ciszej. W odpowiedzi powtórzył się tylko rytm, jeszcze bardziej stanowczy.
Maja otworzyła właz serwisowy i posłała Lumena w kanał. Tunel był wąski, z kablami jak korzenie starego drzewa. Na końcu czekała antena, skierowana daleko nad noc Marsa. Stukanie niosło się po poszyciu i schodziło do kości. — Jeśli to żart, przysięgam, że odpłacę z procentem — mruknęła. Lumen przesłał obraz: cienki szron na grodzi i zadrapania. Między rysami ktoś napisał palcem jedno słowo: WRÓĆ. W tej samej chwili kontrolka śluzy trzeciej mignęła na żółto. Panel pokazał spadek ciśnienia, ale alarm pozostał wyłączony. Za iluminatorem błysnęła drobna kapsuła, przyczepiona do naszej anteny. Śluza trzecia zaczęła cyklować sama, a wewnętrzne drzwi drgnęły. Maja złapała za radio, gdy w środku rozległ się pierwszy trzask.
Autor zakończenia:
English
polski
Co było dalej?